• Bohaterowie naszych czasów: Serce i Rozum

    Kto by nie pamiętał…

    pełnego energii, radosnego serca w dresie oraz niebieskookiego mózgu w okularach? Tak właśnie reklamy Telekomunikacji Polskiej, a później Orange,  przedstawiały Serce i Rozum. Antropomorfizacja tych dwóch odwiecznych przeciwieństw okazała się strzałem w dziesiątkę. Przekomarzanie się spokojnego i rozważnego Rozumu z rozemocjonowanym Sercem w spotach reklamowych, wyświetlanych w telewizji i w internecie, miało przypominać widzom ich własne, wewnętrzne perypetie.

    Serce i Rozum to przyjaciele, których komizm polega przede wszystkim na grze przeciwieństw. Serce jest w gorącej wodzie kąpany i spontaniczny, niefrasobliwie wrzuca tablet do wanny („bo przecież kosztował tylko złotówkę”). Rozum w filmikach zazwyczaj chłodzi zapały Serca, mityguje go i siłą spokoju szuka pozytywnego rozwiązania w każdej sytuacji. Każdy spot przedstawia krótką scenkę, która wiąże się z konkretną ofertą firmy. Najczęściej przedstawiona bywa przy pomocy zabawnej gry słów (jak w scence u fryzjera, gdy „włosy” zamienia się z „głosy”, odnośnie głosowania w konkursie), albo dowcipu sytuacyjnego, często absurdalnego (leczenie „kanałowe” u dentysty okazuje się leczeniem przez oglądanie różnych kanałów telewizyjnych…). Z biegiem lat do głównych bohaterów dołączają inne osobliwe postacie, jak Pieszczoch, czyli biała, włochata kulka z szerokimi ustami, czy tajemnicza reniferzyca Renia, goszcząca w filmikach bożonarodzeniowych.

     

    Kampania ruszyła w pierwszej połowie 2010 roku. Jej autorzy z agencji Publicis po kilku latach założyli własną agencję Heart & Brain (!), która dalej opiekowała się pomysłem (warto wspomnieć, że Heart & Brain odpowiada również za późniejszą kampanię z Tytusem, Romkiem i A’Tomkiem dla Media Markt). Zadanie z początku nie było łatwe: Telekomunikacja Polska SA, dawny monopolista na usługi internetowe, w oczach konsumentów miał jak najgorszą opinię. Drogo, niemiło, nudno… Ale nic tak nie ociepla wizerunku marki, jak humor i pozytywny bohater. Postacie Serca i Rozumu bardzo spodobały się publiczności. Głosu bohaterom użyczyli Jarosław Boberek i Michał Sitarski. W 2011 roku kampania otrzymała nagrodę Grand Prix w konkursie Effie Awards. Po połączeniu się TP SA z PTK Centertel (właścicielem sieci komórkowej Idea, a później Orange) i zmianie nazwy na Orange Polska, postaci w reklamach pozostały, choć przeszły drobną metamorfozę: Rozum dostał nowe, pomarańczowe okulary, a kolor Serca nieco zrudział…

    Gdy w 2017 roku internet obiegła wieść o wycofaniu przez firmę Orange postaci Serca i Rozumu ze swoich reklam, konsumenci załamywali ręce: jak można rezygnować z takich kultowych postaci?! Decyzja mimo wszystko zapadła. Firma nie wymazała jednak z historii swoich małych bohaterów. Do dziś na YouTube funkcjonuje oficjalny kanał ze wszystkimi filmikami kampanii, a na Facebooku wciąż działa fanpage Serca i Rozumu, odsyłający w stopce do strony Orange.

     

    Kampania o Sercu i Rozumie to lekki, inteligentny humor i nawiązanie do starego jak świat konfliktu „uczucia-rozsądek”. Twórcy zdają się mrugać do widza i przekonywać: zakupy, to nie tylko chłodna kalkulacja, ale i emocje!

     

     

    „Już od dawna żyję nie sercem, ale głową. Moje własne namiętności i pasje odważam z rosnącą ciekawością, ale bez współczucia”

    Michaił Lermontow „Bohater naszych czasów”

  • Świąteczne nowości od Johna Lewisa i Sainsbury’s

    Baśniowo u John Lewis & Partners

    Połowa listopada, a więc czas najwyższy na pierwsze świąteczne reklamy, i to te z górnej półki. Co roku z niecierpliwością wyczekiwany bożonarodzeniowy spot marki John Lewis & Partners już trafił do internetu:

     

     

     

    John Lewis to brytyjska sieć domów towarowych z tradycją (istnieje od 1864 roku). Od przeszło dekady premiery świątecznych reklam tej firmy są wyczekiwanymi wydarzeniami medialnymi. Bohaterem tegorocznej reklamy jest mały smok Edgar i opiekująca się nim dziewczynka. Edgar, mimo najlepszych intencji, za sprawą swojej smoczej natury niechcący podpala świąteczne dekoracje, topi lodowisko i bałwana, jednym słowem, psuje wszystkim zabawę. W bożonarodzeniowy poranek dziewczynka przynosi mu podarunek, który ma pomóc mu odnaleźć się w ludzkiej społeczności.

    Świąteczne produkcje reklamowe tej marki często zawierały w sobie element magiczny czy fantastyczny. Było tak w przypadku produkcji #MontyThePenguin (2014) o ożywającej zabawce-pingwinie czy opowieści o potworze żyjącym pod łóżkiem #MozTheMonster (2017). Jak dotąd jednak akcja działa się przeważnie w świecie realnym, w którym postacie fantastyczne były gośćmi bądź wytworami wyobraźni. Tym razem twórcy postawili w całości na konwencję baśniową, umieszczając akcję w krajobrazach rodem z filmów fantasy (czyżby mrugnięcie okiem do fanów głośnego serialu, którego finałowy sezon miał premierę w tym roku?). Świąteczna reklama o Edgarze ma wzruszać i budzić ciepłe emocje, takie jak akceptacja i przebaczenie, choć pojawiły się komentarze ironizujące zakończenie spotu i porównujące smoka niemalże do terrorysty w zarodku (The Guardian). Smok Edgar został twarzą całej kampanii, a w sieci John Lewis można nabyć jego maskotkę za 15 funtów.

    Nieodłącznym elementem każdej bożonarodzeniowej reklamy John Lewis & Partners jest piosenka nadająca nastrój przedstawionej historii. Niejednokrotnie stawała się ona świątecznym hitem. Historię o smoku Edgarze ilustruje utwór „Can’t Fight This Feeling” grupy Bastille.

    Dickensowski Londyn w reklamie Sainsbury’s

    W przedświątecznym reklamowym rozmachu produkcje brytyjskiej sieci hipermarketów Sainsbury’s depczą po piętach luksusowemu konkurentowi. Tegoroczny spot ma uczcić 150 rocznicę powstania firmy. Przenosi nas w czasie do dickensowskiego Londynu:

     

    Reklamę ogląda się jak filmy o Harrym Potterze czy historyczne produkcje. Akcja rozgrywa się w XIX wieku, gdy firma zaczynała jako sklepik spożywczy na jednej z londyńskich ulic. Głównym bohaterem jest bezdomny chłopiec Nicholas niesłusznie oskarżony o kradzież i skazany na banicję. Na pomoc rusza mu właścicielka sklepiku, Mrs Sainsbury. Wręcza mu wór pomarańczy i zachęca, bo podzielił się nimi z potrzebującymi. Nie trudno się domyślić, kim w finale okazuje się chłopiec. Tak jest, Święty Mikołaj istnieje dzięki brytyjskiej sieci Sainsbury’s.

    O ile bożonarodzeniowe reklamy marki John Lewis & Partners przypominają wysokiej jakości teledyski lub po prostu filmy krótkometrażowe, spoty od Sainsbury’s idą w filmową epickość. W pamięci na długo pozostaje słynna produkcja z 2014 Christmas 1914, opowiadająca o rozejmie bożonarodzeniowym między wojskami alianckimi i niemieckimi w Wigilię 1914 roku. Popularność zdobyła też pogodna animacja o niezdarnym kocie Mog’s Christmas Calamity (2015), swoją drogą, o podobnym przesłaniu jak tegoroczny spot o smoku Edgarze.

    Z polskiego podwórka

    Po emocjach, jakie kilka lat temu wzbudziła niezapomniana produkcja English for Beginners (2016) można było przypuszczać, że na polskim rynku tradycję corocznego wyczekiwania na świąteczną reklamę zapoczątkuje Allegro. Niestety, po nieco słabszym Talizmanie z 2017 roku, nie doczekaliśmy spektakularnej produkcji, która przebiłaby sukces „dziadka Allegro”. Firma zapowiada świąteczny spot na 20 listopada. Czekamy!