W podróży fotografuję reklamy i marketingowe osobliwości równie często, co przyrodę i zabytki. Może nawet częściej. Na blogu będę dzielić się co ciekawszymi wspomnieniami z podróży, o ile czas pozwoli mi na bliższe i dalsze wyprawy. Ten mini foto-cykl otworzą znaleziska z Wilna i z Rygi.
Wilno. Słynny mural „Make Everything Great Again” to inicjatywa artysty Mindaugasa Bonanu oraz Dominykasa Čečkauskasa, właściciela restauracji Keule Ruke, na której znajduje się malunek. „Pylimo 66” to adres.Reklama Uniwersytetu Wileńskiego zachęca do studiowania: „Wszystko będzie dobrze! 99% pierwszorocznych dostaje miejsce w akademiku”Wilno. Czytelnia pod gołym niebem. Inicjatywa miasta we współpracy z firmą eventową Gera pramogaRyga w pierwszym tygodniu lipca żyła Świętem Pieśni i Tańca. To ważne wydarzenie zbiegło się w tym roku z obchodami stulecia państwowości łotewskiej. Do organizacji włączyło się wiele firm, m.in. Swedbank i sieć sklepów Rimi. Na zdjęciu jeden z wielu bilboardów promujących udział w koncertach. Więcej o samym Święcie piszę w „Przeglądzie Bałtyckim”Ryga. Do Święta Pieśni i Tańca nawiązywało wiele reklam. Reklama popularnych na Łotwie lodów Pols głosi: „Śpiewać można z pełną buzią”Gazetka sieci aptek Latvijas aptieka wydana specjalnie z okazji Święta Pieśni i Tańca. Reklama żelu chłodzącego do nóg specjalnie dla tancerek i tancerzyRyga. W Łotewskim Teatrze Narodowym premiery ładują się jak filmiki na Youtube 😉Ryga. Urocza pralnia w stylu retroMam słabość do potykaczy i nic na to nie poradzęPark Narodowy Ķemeri niedaleko Rygi. Budka z lodami i napojami w środku lasu
Zacznijmy od jednej z najnowszych. W 2016 roku furorę zrobiła bożonarodzeniowa reklama sieci H&M zatytułowana „Come Together”. Prawie czterominutowy film wpasował się w świąteczną narrację o powrotach do domu i byciu razem. Oto konduktor ogłasza pasażerom pociągu, że z powodu wielogodzinnego opóźnienia nie dotrą do domu na Boże Narodzenie. Załoga postanawia wykrzesać świąteczną atmosferę w jednym z wagonów. Wiadomo, że reklamy świąteczne to oręż w bitwie o ciepłe uczucia konsumentów. Coraz bardziej wysmakowane i wzruszające spoty z roku na rok podnoszą poprzeczkę. Listopadowe oczekiwanie „co też w tym roku na Święta przygotuje firma X?” to już nowa tradycja. Dlatego agencja Adam&Eve DDB, planując reklamę dla H&M, zdecydowała się na współpracę z uznanym reżyserem. Reklamówka przywodzi na myśl oczywiście „Pociągi do Darjeeling” („Darjeeling Limited”), film z 2007 roku o trzech braciach podróżujących po Indiach koleją. Główną rolę w „Come Togehter” gra zresztą Adrien Brody, który w „Pociągach…” wcielił się w jednego z braci.
Filmik „Come Together” odniósł sukces, podobnie jak pozostałe reklamy Wesa Andersona. Łączy je – a wyróżnia na tle innych – charakterystyczny styl reżysera, taki sam, jak w jego filmach pełnometrażowych. Dbałość o detal, symetria, estetyzacja, pastelowe barwy – nawet w najkrótszym filmiku reklamowym każda z tych składowych ma znaczenie. Nawet niektóre wątki fabularne przywodzą na myśl konkretne filmy. Kilka reklam dla Ikea z 2002 roku przedstawia rodzinne kłótnie w przytulnie urządzonych wnętrzach. Po chwili okazuje się, że to modelowe pomieszczenia w sklepie, w których rodzina poczuła się „jak w domu”. Komizm w przedstawieniu życiowych problemów przypomina wyprodukowany rok wcześniej „Genialny klan” („The Royal Tenenbaums”), ironicznie lecz nie bez ciepła opowiadający o próbie scalenia rodziny. Reklamy powstały jako część kampanii „Unböring”, odświeżającej wizerunek Ikea. Poprzedziła je słynna reklama o lampce w rezyserii Spike’a Jonze’a (autora m.in. „Być jak John Malkovich”).
W innych reklamach zauważyć można fascynację Andersona kinem europejskim. Wraz z Romanem Coppolą stworzyli serię spotów promujących perfumy Candy marki Prada. Trzy kilkuminutowe filmy przedstawiają historię dwóch przyjaciół oraz dziewczyny imieniem Candy. Stylem nawiązują do francuskich filmów z lat ’60. Całość utrzymana jest w stylistyce retro, podobnie jak reklama piwaStella Artois z 2010 roku, wyreżyserowana również przez duet Anderson-Coppola. Prada sfinansowała także krótkometrażowy film Wesa Andersona pod tytułem „Castello Cavalcanti” (2013). W historii o kierowcy wyścigowym, który trafia do sennego włoskiego miasteczka, pobrzmiewają echa twórczości Federico Felliniego. Główną rolę gra Jason Schwartzman, aktor często pojawiający się w filmach Andersona.
Warto wspomnieć także o animowanej reklamie telefonuSony Xperia (2012). Został zrealizowany techniką poklatkową, podobnie jak „Fantastyczny Pan Lis” oraz „Wyspa psów”. Animacja wizualizuje dziecięcą odpowiedź na pytanie „co jest w środku telefonu?”. Z kilkudziesięciu wypowiedzi dzieci na ten temat reżyser wybrał najbardziej, jego zdaniem, kreatywną i obrócił w film. Kilkuletni chłopiec opowiada zatem o fabryce maleńkich robotów mieszczącej się w smartfonie. Nie mniej fantazji prezentują reklamy samochoduHyundai Azera (2012). W retrotelewizorze oglądamy ironicznie przerysowane sceny rodem z filmów o Jamesie Bondzie, w których auto wykonuje polecenia kierowcy. „Teraz i ty możesz mówić do swojego auta” brzmi puenta.
Reklamy Wesa Andersona łączy to, że w żadnym wypadku produkt nie jest nachalnie wepchnięty na pierwszy plan. Wszystko wygląda tak, jakby reklama była jedynie pretekstem do opowiedzenia kolejnej historii. Sam produkt prezentowany jest dyskretnie i z klasą, najczęściej dopiero na samym końcu. Marka reżysera współgra z marką reklamodawcy. Dzięki tej równowadze widz ma poczucie, że artysta traktuje reklamę jako wyzwanie, a nie jedynie źródło dochodu.
(Reklamy tworzył także inny reżyser o nazwisku Anderson – Roy 😉 Tutaj piszę o nim w kontekście wystawy na temat reklamy w Szwecji).